4 VII – 11 VII, Astanga Joga – nauka równowagi, źródło energii i relaksu, Artur Szudra i Katarzyna Peka, Smołdzino nad morzem (relacja)
" Myślałam, że to się zdarza tylko w książkach, filmach, krańcach fantazji, odosobnieniach. Gdzieś, za górami za lasami, gdzie dotychczas nie miałam dostępu. A jednak o zwykłej porze, w zwykłej godzinie, ale z niezwykłymi ludźmi zbliżyłam się do samej siebie. Przed wyjazdem w głowie mieszkało dużo lęków, każdy szczelnie zamknięty za ciemnymi drzwiami w jeszcze ciemniejszym pokoju. Po wjeździe, lżejsze, czystsze, spokojniejsze to moje wewnętrzne mieszkanie.
Nie potrafię objąć słowami tego, co się we mnie działo podczas tygodnia. To było tornado, huragan, trzęsienie ziemi, pustynna burza i pora deszczowa w jednym. Od radości po pierwotny smutek, od ciężkości po nieznośną lekkość, od miłości do nienawiści, od bycia do niebycia. W rezultacie wróciłam do siebie jakiej nigdy nie znałam, ale wiedziałam, że musi być inna ja... Poszczególne ciemne pokoje otwierały się z impetem i wpadła tam cała gama barw, letni deszcz, cudne klekotanie bocianów, radosne tańce, dostojne OM, piękne głosy obcych ludzi, szczere serca gotowe ukołysać i ukoić łzy.
Wyruszyłam do Smołdzina jakaś nieobecna, poturbowana, bez oczekiwań, zupełnie jak nie ja, a jednak ja... Dostałam wszystko to, co byłam gotowa przyjąć. Rozpoczęłam nową podróż, w którą zabrałam kilka osób poznanych właśnie wtedy. Nie wiem gdzie razem dojdziemy, ale teraz cieszę się drogą, ich oddechami dochodzącymi czasem z dalekich krańców.
Mogłam być sobą, tańczyć między kroplami deszczu, czuć chłód poranka, skradać słońcu promienie, sycić się kolorami ognia, płakać jak nigdy dotąd, śmiać się, odpływać, marzyć, czuć duszę i ciało.
Dziś tęsknię za tamtą mną, bo po powrocie już jest inaczej, trudniej, trochę dalej. Jednak w moim sercu pozostaje pamięć tego niesamowitego tygodnia, który wydarzył się o zwykłej porze, w zwykłej godzinie, ale z niezwykłymi ludźmi.
Dziękuję Pawłowi za radosne bycie, Kasi za ciepło i głębię, Arturowi za życiodajny oddech, Arkadiuszowi za leczący dotyk kocich łap, Marcinowi za eksplozję żywiołu, cudownej naturze za ukojenie. Namaste!"
Agnieszka Kawula
" Na wakacje z jogą z portalem www.wakacjezjoga.pl pojechałam w tym roku dwa razy. Na początku lipca wybrałam się do Smołdzina - pięknej małej miejscowości nad morzem, gdzie nie docierają tłumy turystów . Ośrodek u Bernackich, w którym mieszkaliśmy, przyozdobiony był rzeźbami wykonanymi przez studentów sztuk pięknych przyjeżdżających tam na plenery.
Zajęcia jogi pod okiem doświadczonych nauczycieli ( A. Szudry i K. Peki )odbywały się dwa razy dziennie. Mieliśmy też atrakcje dodatkowe w postaci zajęć tanecznych, na których było bardzo zabawnie m.in. za sprawą radosnej natury, która budzi się w człowieku podczas tańca oraz rekwizytów - girlandy z kwiatów, peruki, hawajskie spódnice etc.
Na naszym piętrze mieścił się dodatkowo kącik masażu ,w którym każdy miał możliwość wymasowania się na rozmaitych przyrządach lub, wg najlepszej wersji, umówienia się na masaż lomi-lomi u Arkadiusza .
Co warto też wspomnieć to pyszne wegetariańskie jedzenie – które znikało ze stołów w tempie błyskawicznym.
W Smołdzinie po raz pierwszy zetknęłam się z Astanga Yogą .Ta metoda okazała się na tyle aktywizująca, że pojechałam na drugi turnus w Tatry. Astanga okazała się metodą dla mnie gdyż aktywizuje mnie do działania i sprawia,że czuję się dobrze i świeżo. "
Ewa Tulińska
