Joga - wakacje z jogą

 
  • » 11 VII – 18 VII, Joga dla Kręgosłupa (nad morzem)

11 VII – 18 VII, Joga dla Kręgosłupa - Marek Migała i warsztat pracy z głosem, Smołdzino nad morzem (relacja)

mareksmoldzinocover_400"Przed wyjazdem do Smołdzina joga była dla mnie obcobrzmiącym słowem, słyszanym często  w mediach, ale nie mającym dla mnie znaczenia. Wybrałam tę formę spędzenia mojego wolnego czasu z ciekawości oraz potrzeby aktywnego wypoczynku.

Sama miejscowość Smołdzino zrobiła na mnie duże wrażenie, oddalenie od zgiełku cywilizacji, spokój i piękno przyrody. Podobało mi się również miejsce wybrane na zakwaterowanie, pełne artystycznych wizji zarówno tych już ubranych w formę jak i tych, które miały się dopiero urzeczywistnić. Zajęcia z jogi prowadzone przez Pana Marka bardzo mi się podobały, choć przyznaję, że po dwóch dniach tak bardzo bolały mnie mięśnie , że chciałam skapitulować, ale na szczęście nie dałam za wygraną. Nie opuściłam oni jednej godziny, a były to i pracowite i piękne godziny. Szczególny wymiar miała joga ćwiczona na plaży.

Organizatorzy wyjazdu nie zapomnieli również o wieczorach, które urozmaicali nam pięknymi filmami. Żałuję bardzo, że nie skorzystałam z warsztatów Power Sing, może kiedy indziej będzie ku temu okazja.

Miejsce i joga to nie wszystko co mi się podobało. Najważniejsi okazali się sami jej uczestnicy. W większości były to kobiety, ale to one właśnie  tworzyły tą niepowtarzalną atmosferę  radości, optymizmu, wzajemnego zrozumienia i wsparcia poprzez podzielenie się własnymi przeżyciami. Było mnóstwo chichotów i niedospanych nocy. Mam nadzieję, że uda mi się podtrzymać kontakt z niektórymi osobami. Aktualnie kontynuuję jogę , czuję się świetnie i życzę takiego samopoczucia wszystkim innym."

Alicja Ilska

marekipowersingwzj072009_13_400_01

"Tegoroczne wakacje nie zapowiadały się ciekawie, nie miałam żadnych planów na to, by czas minął tak, bym nawet po urlopie mile go wspominała. Szukając ofert warsztatów psychologicznych w  czasopiśmie Sens natknęłam się na propozycję wyjazdu: Hasło „ Joga dla Kręgosłupa nad morzem w Smołdzinie” zaintrygowało mnie niezmiernie. Od kilku lat marzył mi się aktywny wypoczynek na łonie natury, ale coroczne wakacje, na przekór moim planom kończyły się pobytem w dużych europejskich stolicach, gdzie czas mijał na zwiedzaniu, chodzeniu do muzeów, galerii i bezużytecznych zakupach. Tym razem chciałam to zmienić. Kiedy poznałam ofertę warsztatu, pomyślałam ,że jest to dla mnie idealny wyjazd. Stwierdziłam, że ćwiczenia wykonywane pod okiem specjalistów i pobyt w miejscu nieskażonym przez cywilizację, będą dla mojego kręgosłupa najlepszym panaceum. Propozycja była kusząca tym bardziej, iż od dwóch lat narzekałam na jego bóle.

Kiedy po trzynastogodzinnej godzinnej podróży  pociągiem dotarłam do Smołdzina,  zajęcia już się odbyły. Następnego dnia rano wzięłam udział w mojej pierwszej sesji jogi z prowadzącym- Markiem Migałą. To, co nastąpiło w ciągu nadchodzącego tygodnia ,przeszło moje najśmielsze oczekiwania. Na początku każde ćwiczenie, pozycja sprawiały mi ból, a nawet budziły niechęć i sprzeciw. Dawałam temu wyraz  na sali, głośno komentując i wyrażając swoje negatywne emocje. Stopniowo jednak udawało mi się trochę lepiej wykonywać asany i odrobinę dłużej wytrzymywać w niedogodnych wcześniej pozycjach. Nie były to spektakularne postępy, ale dla mnie było to już jakieś osiągnięcie. Prowadzący w dość chłodny, zdystansowany, czasem ironiczny, jednakże nad wyraz profesjonalny sposób ,kontrolował moje postępy.

Sesje jogi na plaży i piękna pogoda,  dodały mi motywacji , a ćwiczenia -choć wciąż męczące -stały się nawykiem, chwilami nawet przyjemnością. Wytrzymywanie w pozycji -pomimo bólu i dyskomfortu -uczyło mnie cierpliwości i opanowania. Tydzień szybko minął, a po powrocie natychmiast pojawiła się we mnie silna potrzeba codziennej praktyki.

Joga mnie odmieniła  i polecam ją każdemu kto chce osiągnąć równowagę ciała i umysłu. Te ćwiczenia naprawdę działają, a wyjazd na wakacje z jogą jest świetną okazją do udoskonalenia swoich umiejętności w tym zakresie i wspaniałym sposobem spędzenia wolnego czasu."

Żaneta Reszel

marekipowersingwzj072009_31_400

Z przyjemnością wracam myślami do tych siedmiu lipcowych dni spędzonych na warsztatach jogi w Smołdzinie. Jadąc tam zakładałam, że mam przed sobą leniwy tydzień z ćwiczeniami dla kręgosłupa , kuchnią wegetariańską i spacerami nad morzem. Na miejscu okazało się, że rzeczywistość przerosła moje oczekiwania.

Przede wszystkim wspaniale wybrane miejsce, z daleka od świata, w małej wiosce na uboczu ale pensjonat – marzenie. Ciekawa architektura budynku, wspaniały ogród pełen rzeźb i ciekawie urządzone wnętrza tworzyły świetny nastrój od wschodu do zachodu słońca.

Nie małe znaczenie miała również sala do ćwiczeń, pełna światła i dobrych wibracji.
I nie był to leniwy tydzień ale prawie obóz kondycyjny, gdzie na wszystkie zajęcia leciało się z przyjemnością. Dwa razy dziennie sesje jogi pozwoliły lepiej poznać swoje możliwości i ograniczenia własnego ciała ale tez pójść dalej w ćwiczeniach.

Najwięcej jednak przyjemności sprawiały mi poranne zajęcia jogi na plaży. Długie dojście do morza zupełnie nie stanowiło problemu a wręcz przeciwnie  stanowiło część rannego rytuału. Spacer przez bajkowy, sosnowy las potem strome podejście na wydmy i widok zapierający dech: pusta dziewicza plaża po horyzont i błękitne morze z bielejąca fala przyboju.
Swoja matę rozkładałam tak aby nic nie zasłaniało widoku i szumu fal. Na koniec relaks gdzie szum morza porywał myśli a ciało samo znajdowało najkrótszą drogę do rozluźnienia. Przechodziłam w inny wymiar. Choć kamyki czasami uwierały, piasek wsypywał się na matę ale to były najpiękniejsze chwile całego pobytu.

Wspaniałym dopełnieniem całego dnia były warsztaty „Power Sing” prowadzone przez Anię Przybysz. I nie ważne było, że spędzam kolejne godziny w pomieszczeniu zamkniętym, bo duch ożywał. Poznając możliwości własnego głosu poznawaliśmy siebie. Zgromadzeni wokół palącej się świecy i zapachu ziół budziliśmy w sobie drzemiące dziecko, które myślę już nie będzie zasypiać.

Nocą najbardziej wytrwali zostawali jeszcze na projekcje filmów. Leżąc wygodnie na matach przykryci ciepłymi kocami „degustowaliśmy” obraz. Szczególnie jeden pozostała w mojej pamięci. Ten film nie miał akcji , prawie zero słów,  a przekraczał rzeczywistość, działała na wyobraźnię,  budził emocje, głaskał i irytował, wyrażał samo piękno istnienia.

W Smołdzinie były tez inne możliwości spędzania wolnych chwil choćby wycieczki do okolicznych miasteczek, przejazd statkiem po jeziorze, wycieczki rowerowe ( w pobliżu wypożyczalnia), piesze wycieczki po okolicy, ale mnie na to zabrakło czasu . Wszystko kwestią własnego wyboru ;-).

Jest jeszcze jedno zdarzenie, które miło wspominam. Na zakończenie pobytu wybrałyśmy się we trzy, o 3 rano, na okoliczne rozlewiska na podglądanie budzącego się dnia.  Na podest obserwacyjny prowadziła długa droga przez wysoki i mokre trawy. Łąki zasnute mgłami powoli wyłaniały się z mroku. Nad jezioro zlatywały się ptaki i coraz głośniej świergotały. Na skraju łąk, przy małym zagajniku gromadziły się sarny. Wszystkie patrzyły w stronę wschodu i tak jak my czekały na słońce, które po chwili wybuchło czerwona pochodnia nad taflą wody. Światłem rozbłysły krople rosy na trawach i naszyjnikach ogromnych pajęczyn.

To był wspaniały urlop, świetna atmosfera, którą tworzyli organizatorzy i wszyscy uczestnicy. Wiele przegadanych godzin, nowych pomysłów na podróże, nowych znajomości i całe mnóstwo zdjęć, które będą przypominały ten jeden wyjątkowy tydzień wakacji.

Wniosek jest jeden, w przyszłym roku wyjazd na 2 tygodnie.
Z podziękowaniem"

Joanna Rafalska

marekipowersingwzj072009_109_400

marekipowersingwzj072009_159_400

marekipowersingwzj072009_172_400

marekipowersingwzj072009_21_400

marekipowersingwzj072009_192_400


Copyright © 2007 Dużo Zdrowia - Joga
fotoworks