27 XII - 1 I 2007, Marek Migała, SYLWESTER Z JOGĄ,
Wisła (relacja)
Choć grudniowy wypoczynek kojarzył się wielu z nas ze śnieżnym szaleństwem – białego puchu w Wiśle tym razem nie było. Zamiana nart i desek snowboardowych na matę do jogi zdawała się być w takim układzie propozycją bardzo kuszącą.
Marek Migała – dyplomowany nauczyciel jogi Iyengara, który od 14 lat pomaga i uczy jak za pomocą jogi powracać do prawidłowej postawy oraz naturalnej harmonii ciała i umysłu, zadbał o to, aby tęsknota za śnieżnym szaleństwem była jak najmniej odczuwalna.
Jego fachowość i profesjonalizm przełożyły się na widoczne efekty naszej niespełna tygodniowej praktyki. Zarówno dla tych, którzy pierwszy raz mieli styczność z jogą, jak i dla zaawansowanych joginów, pobyt w Wiśle stał się dużą inspiracją dla tradycyjnych noworocznych planów.
W Wiśle nie zabrakło także innych atrakcji. Z pewnością niezapomnianym pozostanie wieczór zorganizowany przez Elżbiety z ajurweda.pl, podczas którego można było wysłuchać wykładu na temat najstarszego na świecie systemu medycznego i filozoficznego, wywodzącego się ze starożytnych Indii oraz ukoić wszystkie zmysły podczas specjalnego pokazu masażu głowy. Ajurwedyjskie masaże podczas całego wykładu niezmiennie wywoływały uśmiech na twarzach „kuracjuszów”.
Odbył się również kulig, podczas którego udało się nam ujrzeć pierwszy tej zimy śnieg. Na skorzystanie z sani było go jednak stanowczo zbyt mało i na zimową wyprawę zabrały nas powozy (dla joginów odpornych na niską temperaturę przygotowano nawet specjalny wóz w „wersji cabrio”). Przy ognisku dyskutowaliśmy o fizycznych i duchowych aspektach powiązanych z praktyką jogi oraz o… chodzeniu po ogniu. Nie znalazł się śmiałek, który wcieliłby słowo w czyn, choć kilka osób wyraźnie miało na to wielką ochotę.
Wieczór sylwestrowy wypełniła muzyka lat 70 i 80. Joga = kondycja, a sylwester z jogą = bardzo dobra impreza bez najmniejszego cienia zmęczenia i zadyszki. „Naoliwione” asanami ciała na parkiecie dokonywały cudów. Rotując uda na zewnątrz czuliśmy jak przez stopy wpływa do ciała energia ziemi, a przez głowę energia nieba. Łączyliśmy w sobie te energie. Sił dodatkowo dodały wedyjskie specjały szefa kuchni.
A rano… sesja regeneracyjna i o żadnym „efekcie drugiego dnia” nie mogło być mowy.
Żal było wyjeżdżać. Wisła posiada swój nieodparty urok. Nazywana "perłą Beskidu Śląskiego" jest miejscem magicznym. Tu biją źródła królowej polskich rzek - Wisły. Tu znaleźliśmy źródło jogicznej siły. Do domów zabraliśmy mnóstwo pozytywnych wrażeń, kalendarz pełen nowych adresów do ludzi wypełnionych pozytywną życiową energią i plany noworoczne, aby przygodę z jogą kontynuować.
Zapraszamy na Sylwestra z Jogą, Ajurwedą i Tańcem 2007/08!!!