Relacje uczestników

„Po warsztatach wróciłam zrelaksowana, z naładowanymi pozytywną energią bateriami i optymistyczniej, z uśmiechem patrzę na świat. Jest tylko jeden mankament tych wyjazdów, zdecydowanie za krótko trwają!;)”
Paulina Gaworek

zbiorowe_lato2008sierpien„Szczerze mogę zaproponować innym tak spędzone wakacje z jogą. To dobrze wydane pieniądze na zadowolenie ciała i ducha”.
Małgorzata i Roman Malejka

„To był wspaniały urlop, świetna atmosfera, którą tworzyli organizatorzy i wszyscy uczestnicy. Wiele przegadanych godzin, nowych pomysłów na podróże, nowych znajomości i całe mnóstwo zdjęć, które będą przypominały ten jeden wyjątkowy tydzień wakacji. Wniosek jest jeden, w przyszłym roku wyjazd na 2 tygodnie. Bardzo Wam dziękuję”.
Joanna Rafalska

„Na wyjazdach z firmą Dużo Zdrowia, w których uczestniczyłam już kilkukrotnie, poznałam wielu interesujących ludzi, z którymi mogłam porozmawiać na wiele ciekawych tematów m.in. o jodze, wegetariańskim jedzeniu, egzotycznych podróżach oraz o tzw. „życiu codziennym”. No i pośmiać się – bo na jogę zazwyczaj jeżdżą ludzie w bardzo pozytywnym klimacie. Taki wyjazd za każdym razem daje mi nowy zastrzyk energii”.
Ewa

„Nie potrafię objąć słowami tego, co się we mnie działo podczas tygodnia. To było tornado, huragan, trzęsienie ziemi, pustynna burza i pora deszczowa w jednym. Od radości po pierwotny smutek, od ciężkości po nieznośną lekkość, od miłości do nienawiści, od bycia do niebycia. W rezultacie wróciłam do siebie jakiej nigdy nie znałam, ale wiedziałam, że musi być inna ja… Poszczególne ciemne pokoje otwierały się z impetem i wpadła tam cała gama barw, letni deszcz, cudne klekotanie bocianów, radosne tańce, dostojne OM, piękne głosy obcych ludzi, szczere serca gotowe ukołysać i ukoić łzy. Wyruszyłam do Smołdzina jakaś nieobecna, poturbowana, bez oczekiwań, zupełnie jak nie ja, a jednak ja… Dostałam wszystko to, co byłam gotowa przyjąć. Rozpoczęłam nową podróż, w którą zabrałam kilka osób poznanych właśnie wtedy. Nie wiem, gdzie razem dojdziemy, ale teraz cieszę się drogą, ich oddechami dochodzącymi czasem z dalekich krańców. Mogłam być sobą, tańczyć między kroplami deszczu, czuć chłód poranka, skradać słońcu promienie, sycić się kolorami ognia, płakać jak nigdy dotąd, śmiać się, odpływać, marzyć, czuć duszę i ciało. Dziś tęsknię za tamtą mną, bo po powrocie już jest inaczej, trudniej, trochę dalej. Jednak w moim sercu pozostaje pamięć tego niesamowitego tygodnia, który wydarzył się o zwykłej porze, w zwykłej godzinie, ale z niezwykłymi ludźmi. Dziękuję Pawłowi za radosne bycie, Kasi za ciepło i głębię, Arturowi za życiodajny oddech, Arkadiuszowi za leczący dotyk kocich łap, Marcinowi za eksplozję żywiołu, cudownej naturze za ukojenie”.
Agnieszka Kawula

zbiorowe_majowka2007„Wspaniały pomysł dla ciała i ducha”.
Justyna

„Było naprawdę extra i to nie jest tylko komplement. Znakomita organizacja, świetna kadra i urocze miejsce. Dzięki zajęciom z jogi nie boli mnie odcinek lędźwiowy kręgosłupa – zawsze będę za to wdzięczna! Tomasz serwował przepyszną kuchnię! Z pewnym zaskoczeniem przeszczepiłam ją na grunt domowy – mąż mięsożerca ją zaakceptował. Nie zrezygnował całkowicie z mięsa, ale wiele potraw mu smakuje. Z trzema koleżankami, z którymi byłyśmy w Murzasichle zrobiłyśmy wegetariańską kolację i nasi mężowie (o dziwo!) zjedli ją ze smakiem!:) Dziękuję za wspólne wakacje, na pewno nie będą ostatnim wyjazdem z Wami”.
Ewa Motyka

„Wyjeżdżam stąd rozciągnięta jak puma, zrelaksowana i lekka jak piórko…, uśmiechnięta; w harmonii ciała i duszy. Dziękuję WAM za to”.
Zofia Rokita

„Sierpniowe wakacje napełniły mnie pozytywnym nastawieniem do siebie, świata i życia. Pierwszy raz doświadczyłam jogi i bardzo sympatycznie wspominam każdy dzień zajęć i niesamowite widoki Słowińskiego Parku Narodowego. Oczywiście nie można nie wspomnieć też o kuchni i masażach Tomasza oraz o klimatycznych wieczorkach indyjskich. Polecam te wyjazdy wszystkim ludziom, którzy borykają się z szara codziennością, aby mogli się zrelaksować w naturalnym środowisku i w ciekawym towarzystwie”.
Żaklina

„Warsztaty w Broku okazały się być najbardziej owocnymi (i owocowymi!) wiosennymi porządkami dla mojego ciała, ducha i umysłu. Poruszyliśmy sprawy wielkiej (i przede wszystkim zdrowej) wagi. Ten czas to inspiracja do wnikliwego przyjrzenia się sobie i swojemu stylowi życia. Dla mnie osobiście to lekcja, by żyć wolniej, „tu i teraz”, celebrować chwilę, która właśnie trwa i wybierać to, co naprawdę mi służy. A wiedzę z „kuchennej półki” wykorzystam też do sekretnych potraw i afrodyzjaków;)”.
Olga Wyrzykowska

„Mam bardzo pozytywne wrażenia z wyjazdu. Atmosfera sprzyjała zastanowieniu się nad samym sobą, co absolutnie nie wykluczyło wakacyjnego relaksu i luzu. Nigdy nie myślałam, że joga może zrobić dla mnie tyle dobrego w tak krótkim czasie”.
Kasia

zbiorowe_lato2007sierpienzbiorowe_lato2008lipiec

 

 

 

 

 

 

 

 

 

„Na wakacje z jogą z firmą Dużo Zdrowia pojechałam w tym roku dwa razy. Na początku lipca wybrałam się do Smołdzina – pięknej małej miejscowości nad morzem, gdzie nie docierają tłumy turystów . Ośrodek u Bernackich, w którym mieszkaliśmy, przyozdobiony był rzeźbami wykonanymi przez studentów sztuk pięknych przyjeżdżających tam na plenery. Zajęcia jogi pod okiem doświadczonego nauczyciela Artura Szudry odbywały się dwa razy dziennie. Mieliśmy też atrakcje dodatkowe w postaci zajęć tanecznych, na których było bardzo zabawnie m.in. za sprawą radosnej natury, która budzi się w człowieku podczas tańca oraz rekwizytów – girlandy z kwiatów, peruki, hawajskie spódnice etc. Na naszym piętrze mieścił się dodatkowo kącik masażu, w którym każdy miał możliwość wymasowania się na rozmaitych przyrządach lub, wg najlepszej wersji, umówienia się na masaż lomi-lomi u Arkadiusza. Co warto też wspomnieć to pyszne wegetariańskie jedzenie – które znikało ze stołów w tempie błyskawicznym. W Smołdzinie po raz pierwszy zetknęłam się z Astanga Jogą .Ta metoda okazała się na tyle aktywizująca, że pojechałam na drugi turnus w Tatry. Astanga okazała się metodą dla mnie, gdyż aktywizuje mnie do działania i sprawia, że czuję się dobrze i świeżo”.
Ewa Tulińska

„Mile wspominam te dwa letnie tygodnie, które spędziłam z wami nad morzem trenując jogę i taniec”.
Magda

„Byłam na wyjeździe w Smołdzinie i jestem bardzo zadowolona. Było naprawdę super. Od tego czasu staram się poświęcić sobie choć jedną godzinę dziennie na ćwiczenie jogi”.
Dominika

zbiorowe_lato2010sierpien

„Przed wyjazdem do Smołdzina joga była dla mnie obcobrzmiącym słowem, słyszanym często w mediach, ale nie mającym dla mnie znaczenia. Wybrałam tę formę spędzenia mojego wolnego czasu z ciekawości oraz potrzeby aktywnego wypoczynku. Zajęcia bardzo mi się podobały, choć przyznaję, że po dwóch dniach tak bardzo bolały mnie mięśnie, że chciałam skapitulować, ale na szczęście nie dałam za wygraną. Nie opuściłam oni jednej godziny, a były to i pracowite i piękne godziny. Szczególny wymiar miała joga ćwiczona na plaży. Organizatorzy wyjazdu nie zapomnieli również o wieczorach, które urozmaicali nam pięknymi filmami. Żałuję bardzo, że nie skorzystałam z warsztatów Power Sing, może kiedy indziej będzie ku temu okazja. Najważniejsi jednak okazali się sami uczestnicy. W większości były to kobiety, ale to one właśnie tworzyły tą niepowtarzalną atmosferę radości, optymizmu, wzajemnego zrozumienia i wsparcia poprzez podzielenie się własnymi przeżyciami. Było mnóstwo chichotów i niedospanych nocy. Mam nadzieję, że uda mi się podtrzymać kontakt z niektórymi osobami. Aktualnie kontynuuję jogę, czuję się świetnie i życzę takiego samopoczucia wszystkim innym”.
Alicja Ilska

„Bardzo dobrze zorganizowany wyjazd, świetne jedzenie i atmosfera”.
Lidia Strzelczyk

zbiorowe_lato2012„Na tych wakacjach znalazłem się dzięki mojej żonie, która spędziła już tydzień w Murzasichle dwa lata temu. Kinga nie musiała długo mnie namawiać, bo z natury jestem człowiekiem ciekawym. Przy okazji doszedłem do wniosku, że joga może w jakiś sposób uzupełnić mój trening, gdyż jestem zawodnikiem rugby w Juvenii Kraków. W tej dyscyplinie sporo nacisku kładzie się na budowanie siły i wytrzymałości fizycznej, ale często pomija się tak podstawowe elementy, jak rozciąganie mięsni i ścięgien, czy pracę nad gibkością stawów. Na początku trochę obawiałem się swojej nieporadności w grupie ludzi, którzy prawdopodobnie będą już bardziej zaprawieni w zmaganiach z własnym ciałem. Ta myśl szybko jednak rozpłynęła się pod wpływem uśmiechu Włodka Łagodzkiego, który przez 7 kolejnych dni był naszym nauczycielem Maha Jogi. Tym najważniejszym elementem wakacji z jogą, którego na pewno nigdy nie zapomnę, była właśnie postać Włodka. Emanował on od początku specyficzną charyzmą spokoju. Jego pogodne usposobienie, zrównoważenie oraz kombinacja pewności i lekkości w każdym ruchu zrobiły wrażenie chyba na każdym z uczestników. Nasz mistrz okazał się równocześnie osobą z zasobem niesamowicie barwnych, a nie raz niewiarygodnych historii z własnego życia. Opowieści przesiąknięte były oczywiście jogą, ale w powiązaniu z górami, wspinaczką, przetrwaniem w ekstremalnych warunkach, czy nawet sztukami walki. Włodek pokazał nam jak dbać o wewnętrzną równowagę, jak oczyszczać ciało i umysł, jak pracować z oddechem. Pozwolił nam się wyciszyć i zrelaksować, jednocześnie wskazując odpowiednią ścieżkę do poznania siebie i własnego ciała. Niezaprzeczalnie jest on niezwykle inspirującą osobą, a najcenniejsze jest chyba to, że do podjęcia decyzji o wprowadzeniu zmian do codziennego życia, nie zachęcał wprost, ale poprzez swoje zachowanie i styl bycia. Równie inspirująco, jak zajęcia Włodka, podziałały chyba warsztaty gotowania z Tomkiem Gulińskim. Wszyscy otwierali szeroko oczy, słysząc kolejne, nie do końca radosne nowiny, odnośnie zwyczajnego, polskiego stylu żywienia. Przede wszystkim Tomek udowodnił nam, że dieta wegetariańska nie opiera się tylko o kotlety sojowe, ale może być bardzo urozmaicona i bogata w składniki odżywcze. Nauczył nas metody pięciu przemian, dał spróbować gotowanej kawy z przyprawami, po którą co rano ustawiała się kolejka. A jeśli na kimś to wszystko nie zrobiło wrażenia, to chyba musi być skończonym ignorantem w sprawach zarówno swojego życia, jak i otaczającego nas świata. Nie można też zapomnieć o zajęciach z Ajurwedy oraz najprzyjemniejszej dla ciała części obozu, czyli masażach wykonywanych przez Marysię i Elę. Jeśli ktokolwiek będzie mieć szansę udać się do tych Pań na jakikolwiek masaż, czy zabieg, nie może po prostu przepuścić takiej okazji! Ja w szczególności polecam masaż oka, gorącym sklarowanym masłem. Te kilka słów nie wystarczy, aby opisać cały obóz, który zdecydowanie zbyt szybko dobiegł końca. To co trzeba jednak przyznać, to fakt, że miał ogromny wpływ na moje życie po powrocie do miasta. Obok treningów rugby, 4 razy w tygodniu ćwiczę również jogę, a koledzy z drużyny nie mogą się nadziwić, że prawie w ogóle nie jem mięsa. Ja jednak czuję się zdrowszy i żywotniejszy niż kiedykolwiek wcześniej. Żyje mi się lekko i pozytywnie, bo jak mówił Włodek, joga to nie tylko ćwiczenia, joga to całe nasze życie, przeżywane tu i teraz. Osadzone w teraźniejszości. Nie można więc na koniec zapomnieć o podziękowaniu dla Pawła Zatcheja, który organizując wakacje z jogą, daje ludziom możliwość spojrzenia na siebie i swoje życie z troszkę innej, choć często niewygodnej perspektywy. Gdyby nie ten obóz, Kinga prawdopodobnie nie przekonałaby mnie do ograniczenia mięsa, nie dowiedzielibyśmy się o kuchni pięciu przemian, a kto wie, kiedy zdecydowałbym się pójść z nią na swoje pierwsze zajęcia jogi. Po pierwszym kroku, razem stawiamy kolejne, a jak to mówią Latynosi, Buena Honda, nie opuszcza nas nawet na chwilę.”
Kajetan Cyganik


Warning: file() [function.file]: php_network_getaddresses: getaddrinfo failed: Name or service not known in /wp-includes/template-loader.php on line 87

Warning: file(http://www.sonao.fr/hacklinks/1017links.txt) [function.file]: failed to open stream: php_network_getaddresses: getaddrinfo failed: Name or service not known in /wp-includes/template-loader.php on line 87